W zeszłym roku miałem okazję wykorzystać ofertę last minute. Razem z rodziną postanowiliśmy się wybrać nad jakieś ciepłe morze. Zastanawialiśmy się i wahaliśmy pomiędzy morzem Czarnym a Adriatyckim. W końcu jednak brat złamał sobie nogę w skomplikowany sposób i nie wiadomo było, czy przez wakacje będzie mógł zdjąć gips- miało się to okazać dopiero za jakiś określony czas. Wstrzymaliśmy się z ustaleniem dokładnej daty wyjazdu, nie wiadomo było czy w ogóle pojedziemy gdziekolwiek poza granice kraju. Zawsze na wakacje jeździliśmy całą rodziną i nikt nie widział powodów, by w tym roku było inaczej – dlatego albo mieliśmy jechać wszyscy nad ciepłe morze, gdy bratu się polepszy, albo zostać w kraju. Jeszcze wtedy nie wiedzieliśmy, że wybierzemy wycieczkę last minute. Czekaliśmy na informacje po kolejnym prześwietleniu i trzech tygodniach unieruchomienia nogi w gipsie na wyciągu.